zmiana pracy, rozmowa kwalifikacyjna, CV, praca, mocne strony, heurystyki
biznes

Co ma wspólnego rękawica bokserka z rekrutacją?

A srebrna łyżeczka? Ano, ktoś znalazł im wspólną płaszczyznę na etapie selekcji do pracy. W dniu codziennym podejmujemy wiele decyzji, od ustawienia jeszcze jednej drzemki w budziku, przez to, co nałożymy – na siebie, czy sobie na talerz, po to jak będziemy interpretować informacje i czy będą nas w związku z tym pewne sytuacje stresować. Dochodzi do tego jeszcze aspekt woli – wyczerpywalnego zasobu naszej psychiki. A dodajmy do tego jeszcze decyzje w życiu zawodowym. To sporo!

Jak chodzimy na skróty

Psychologia nazwała już wiele sposobów, w jaki sposób działa nasz umysł, by ilość bodźców pozwoliła nam nie zwariować. Heurystyką nazywamy uproszczony system wnioskowania, który w konsekwencji prowadzi do różnych błędów poznawczych, acz pozwala nam podejmować decyzje szybciej.

Heurystyka dostępności

Dzięki niej, opieramy swoje wnioskowanie i przypisujemy większe prawdopodobieństwo zdarzeniom, które są łatwiej dostępne w naszym umyśle. Takimi mogą być wydarzenia niedawne, albo nacechowane silnymi emocjami przez to zapamietane (i dzięki temu łatwiej przywoływalne na poziomie świadomym). Łatwiej nam również generalizować, bo jak coś się dzieje w naszym otoczeniu, to prawdopodobnie jest to trend na większą skalę. Możemy się też w tym zapętlić, gdy podejmując decyzje oparte na tym schemacie, szukamy informacji potwierdzających nasze oczekiwania. To tzw błąd konfirmacji. Czym on może skutkować?

Ania, rekruterka, dostała w odpowiedzi na swoje ogłoszenie kilka aplikacji. Musi teraz zdecydować, z kim spotka się na kolejnym etapie. Ostatnio zauważyła, że pojawiło się dużo ogłoszeń o pracę z firmy ABC, a ktoś z jej znajomych powiedział jej, że zwalniają tam cały zespół, bo zmienił się zarząd i nowy naciska na efektywność, a nikt tam nie realizował celów. Ania zatem jest przekonana, że pracownicy stamtąd są nieefektywni, a sama nie chciałaby mieć takich kłopotów w swojej firmie, bo spadną morale. Ania – jak można się spodziewać – wyśle podziękowanie (oby!) i nie spotka się z Kandydatem z ABC, który wysłał swoją aplikację na zamieszczone przez nią ogłoszenie.

Heurystyka zakotwiczenia

W tym przypadku wnioskujemy na podstawie łatwo dostępnej nam informacji, często zasugerowanej przez innych. Możemy ją jednak modyfikować w zależności od kontekstu i naszej wiedzy. Często wykorzystywana jest w negocjacjach, jednak powinna być umiejętnie stosowana – bo osoby posiadające dużą wiedzę w temacie są bardziej odporne na tą próbę manipulacji. Błędem poznawczym przy tym stylu wnioskowania jest efekt halo, czyli tendencja przypisywania pozytywnych lub negatywnych cech na podstawie pierwszego wrażenia (drogi – luksusowy).

A wracając do Ani, która właśnie jest w trakcie rozmowy kwalifikacyjnej, wyobraźmy sobie, że musi ustosunkować się do kwestii budżetu na to stanowisko. Rozsądniej jest wyjść z niższych widełek, ponieważ Kandydat, w myśl tej heurystyki, powinien negocjować z nami w okolicach zasugerowanego przedziału.

Heurystyka reprezentatywności

Polega na klasyfikowaniu obiektu na podstawie jego podobieństwa do typowego przypadku, który jest znam znany. Możemy właśnie kategoryzować ludzi do zawodów. Czy bibliotekarz może być kulturystą? A sprzedawca introwertykiem? Potrafimy traktować niezależne zdarzenia jako zależne, co nazywa się złudzeniem Monte Carlo (paradoksem hazardzisty inaczej).

Co z Anią? Rozmowa trwa dalej, mamy ocenione kompetencje, mamy już wyobrażenie o stawce tej osoby. Ale jest jeszcze miękki aspekt – trzeba się upewnić, że nowa osoba wpasuje się w zespół, do którego dołączy. Może Ania dużo czyta i jest przekonana, że czytanie rozwija intelektualnie, ale też twórczo. I pobudza wyobraźnię. W swoim otoczeniu ma wielu moli książkowych, którzy mają dużo do powiedzenia, ale noszą też okulary. Przyjrzyjmy się zatem Kandydatowi – ma na imię Piotrek. Nosi okulary, ale dlatego, że dużo gra na komputerze i oczy troszkę za to oberwały. Ostatnią książkę przeczytał w liceum, była to jakaś krótka lektura obowiązkowa. Elokwencją nie grzeszy. Jednak Ania wie swoje – jak myślisz, co ona wywnioskowała o Piotrku?

Podejmij wyzwanie

Trudno jest wyzbyć się tych dróg na skróty. Tym trudniej, jak nie ma działu HR, którego jest to zadanie. Czy zastanawiałeś się, ilu ciekawych Kandydatów, a może i nawet lepszych, odpada w Twoim procesie rekrutacji nawet nie złapawszy Twojej uwagi? Tylko dlatego, że zamiast porozmawiać, wyciągamy pochopne wnioski? Czy brak czasu jest odpowiednim i wystarczającym usprawiedliwieniem?

Dla inspiracji i znalezienia odpowiedzi o łyżeczce, rękawicy i procesie rekrutacji odsyłam tu.


PS. Nie zgub człowieka na drodze szukania najlepszego Kandydata. Poznaj go, nie tylko jako wyrabiacza, ale osobę i co mu w duszy gra. Zdjęcie z zasobów własnych, galeria sztuki, Indie (2014).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *